Saturday, 10 October 2009

figi i festiwal kuchni zydowskiej

Co by tu zrobic slodkiego, gdy w domu brak maki a i lenistwo dopada? Moja odpowiedzia na to pytanie sa placuszki figowe Abigail z ksiazeczki "Cymes&Kugiel". Przyznam, ze sa dosc czasochlonne, ale nie pracochlonne, bo przez wiekszosc czasu "robia sie same".


Placuszki figowe Abigail

20 suszonych fig

20 g orzechow wloskich

lyzeczka cynamonu

maslo do posmarowania blachy


Figi zalewamy ciepla woda i zostawiamy na 2-3 godziny. Orzechy prazymy na suchej patelni i mielimyw malakserze. Figi drobno kroimy (ja wrzucilam do malaksera), mieszamy z cynamonem i orzechamy. Piec nagrzewamy do 110C. Lyzka nabieramy mase, formujemy placuszki i ukladamy na wysmarowanej maslem blasze. Pieczemy przez 2-3 godziny.








Uwaga: Podczas pieczenia unosi sie niebianski zapach i naprawde trudno wytrzymac az beda gotowe ;)


6 comments:

Olasz said...

To musi byc niebiansko dobre, az chce sie rzec "cymes!" ;)

Mihrunnisa said...

świetny przepis zapisuję do zrobienia :)

Dziwnograj said...

Suszone figi! Najlepsze co kiedykolwiek jadłam. Te ciasteczka muszą być niebiańskie! I jakie zdrowe. Na pewno wypróbuję

Azzahar said...

Muszę zrobić :)

Ania said...

Świetny przepis! Miałam kiedyś zamiar robić podobne cuda, ale umknęła mi receptura, a potem już o tym zapomnaiłam... Kopiuję sobie.

I pozdrawiam, bo po raz pierwszy zostawiam u Ciebie komentarz :)

Anonymous said...

powiedz prosze kiedy wiadomo czy juz placuszki sa upieczone bo 2 lub 3 godziny to duza różnica czasowa w pieczeniu
Pozdrawiam