Sunday, 15 March 2009

Weekendowa Piekarnia odslona 23-cia

W tym tygodniu gospodynia Weekendowej Piekarni jest Zawszepolka , ktora wybrala dla nas specjalny chleb z przepisu Dana Leparda. Jak to czesto u naszej gospodyni bywa, wyzwanie bylo wyskokowe i niezwykle smaczne.
Przyznam sie, ze mialam z tym chlebem kilka problemow natury osobistej. Przepis jest genialny, moja pamiec niestety nie. Wczoraj wieczorem okazalo sie, ze nie mam suszonych fig. Co by tu zrobic? Szybko zasiegnelam opinii i za rada Margot postanowilam uzyc suszonych sliwek. Oczywiscie i tutaj natknelam sie na problemy, bo okazalo sie, ze sliwek tez mam malo :D W tym momencie stracilam nadzieje, na wykonanie tego chlebka. W ostatniej chwili znalazlam paczke suszonych daktyli i to one w towarzystwie sliwek zamieszkaly w chlebku. W smaku nasz pechowiec jest delikatnie slodki z orzechowa nuta. Jest to dla mnie wypiek, do ktorego bede powracac niejednokrotnie, bo po prostu warto.
Pieklam pieczywo z polowy porcji, jako,ze mam jeszcze pol bochenka innego chlebka.

Przepis podaje za Zawszepolka.

Chleb na czerwonym winie z orzechami piniowymi i figami





Pasta orzechowo-figowa (waga po namoczeniu i odsaczeniu - 350g)

250g czerwonego wina (autor nie okresla jakiego, ja mysle ze dobrze byloby uzyc wytrawnego)
100g orzeszkow piniowych

200g suszonych fig, pokrojonych w osemki *

Ciasto wlasciwe
250g pszennej maki chlebowej (50%)*
*
250g pszennej maki chlebowej razowej (50%)**
1,5 lyzeczki soli
260g wina i wody (nalezy zuzyc cale wino, ktore zostanie nam po odsaczeniu fig i orzeszkow piniowych oraz dodac tyle wody by razem bylo 260g) (52%)

1,25 lyzeczki swiezych, pokruszonych drozdzy (1%) (czyli bedzie jakies 0,5 lyzeczki drozdzy suszonych i niepelne 0,5 drozdzy instant)
150g pszennego zakwasu (30%)
350g odsaczonych fig i orzeszkow piniowych

W rondlu umieszczamy pokrojone figi, orzeszki piniowe i wino. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy ok. 1 minute. Zdejmujemy z palnika, przykrywamy i zostawiamy na noc w temperaturze pokojowej mieszajac jeden raz przed pojsciem spac.
Na drugi dzien odcedzamy i zachowujemy cale wino. Dodajemy do niego tyle wody, by caly plyn dal nam 260g.


W duzej misce mieszamy obie maki i sol. W drugiej misce mieszamy zakwas z woda i winem; dodajemy figi i oszeszki piniowe. Dodajemy make do mokrych skladnikow i calosc mieszamy reka (lub za pomoca miksera, ale na niskich obrotach bo z naszych fig nie zostanie nic). Gdy skladniki polacza sie, miske przykrywamy i odstawiamy na 10 minut, aby ciasto odpoczelo. Po 10 minutach ciasto wyjmujemy na lekko omaczony lub naoliwiony blat i krotko zagniatamy (10-15 sekund). Przekladamy do czystej miski, przykrywamy i odstawiamy na 30 minut. Po tym czasie ciasto zagniatamy ponownie (10-15 sekund), po czym ciasto skladamy i przekladamy z powrotem do miski na 1,5 godziny. Po tym czasie ciasto wyjmujemy, lekko odgazowujemy (inaczej bedziemy miec wieeeelekie dziury) i dzielimy na dwie rowne czesci. Z kazdej czesci formujemy kule i zostawiamy na 5 minut. Nastepnie kazda kule walkujemy w owal o grubosci mniej wiecej 2cm. Moja uwaga jest taka, ze mozna albo zostawic jeden okragly bochenek, albo zostawic dwa okragle bochenki mniejsze. Ja nie bede raczej ich walkowac bo nie lubie plaskich chlebow :) Jak zechcemy tak zrobimy. Jesli zdecydowalismy zostawic kule (jedna lub dwie), to wkladamy je do koszykow (koszyka) zlaczeniami do gory, jesli je rozwalkowalismy to zostawiamy nasze dwa 'placki' na omaczonej scierce i przykrywamy druga omaczona scierka. Zostawiamy do rosniecia na ok. 1,5 godziny. Piekarnik nagrzewamy do 210 st.C. Wierzch bochenkow lekko smarujemy oliwa (za pomoca pedzelka) i nacinamy na ukos na calej powierzchni (mozna naciac jak kto lubi). Przenosimy bochenki na blache (kamien) i pieczemy przez 45 minut do zloto-zbrazowienia. Upieczony bochenek wyda pusty odglos jesli w niego popukamy.











* Zamiast fig dalam suszone sliwki i daktyle pol na pol
** Uzylam maki w stosunku 80% pszenna chlebowa i 20% pszenna razowa

6 comments:

zawszepolka said...

Bochen jak sie patrzy! :)) Ciesze sie, ze sie nie poddalas! Swoja droga ten chleb z daktylami musi byc dobry :) Milo bylo piec razem :)

kasiac said...

Piękny, okrągły chleb! Jakie to ciekawe, że każdej z nas piekących w tej piekarni wyszedł nieco inny kolor wnętrza:)

Bea said...

Jakie cudne wnetrze! jestem pewna, ze smak boski :)

Mafilka said...

Też myślałam o daktylach w razie gdyby nie było fig ;)
A Bochen bardzo piękny Ci wyszedł :-)

margot said...

Tak ,niby te chleby podobne są ,bo przepis bazowy jeden ,ale każda go ciut inaczej zrobiła ,piekła
A twój udał sie jak to sie mówi wręcz koncertowo .Jest bardzo smakowity

asieja said...

ależ ma bogate wnętrze:-)